

Nikt z nas nie dostał instrukcji obsługi człowieka.
Większość z nas uczy się życia metodą prób, błędów i spektakularnych katastrof. Pomagam zrozumieć emocje, przetrwać kryzysy, budować relacje i zmieniać to, co naprawdę przeszkadza w życiu. Z nauką, uważnością i konkretnymi narzędziami.

„Nie omijam mroku. Tylko stając z nim twarzą w twarz, można się zmienić.”Filozofia pracy







W DBT nie zakładamy, że trudne emocje czy zachowania wzięły się znikąd. Najpierw próbujemy zrozumieć, po co były potrzebne i przed czym miały chronić. A potem, bez zawstydzania i wojny ze sobą, uczymy się nowych sposobów na życie.
Podziwiam ludzi. Naprawdę. Codziennie widzę, ile wysiłku kosztuje nas mierzenie się ze swoimi demonami i kreatywnym układem nerwowym. Dlatego tworzę materiały, które mają pomagać także wtedy, kiedy terapeuty nie ma obok, np. w środku nocy.
Psychologia interesuje mnie najbardziej wtedy, kiedy wychodzi z gabinetu i zaczyna żyć własnym życiem. Kiedy trafia do sali wykładowej, artykułu, szkolenia, workbooka albo rozmowy, która komuś naprawdę coś porządkuje. Lubię przekładać wiedzę na rzeczy, które można zrozumieć, zapamiętać i wykorzystać.

Jako pierwsza w Polsce zaczęłam stosować terapię dialektyczno-behawioralną (DBT) w praktyce klinicznej. Później współtworzyłam Polskie Towarzystwo Terapii Dialektyczno-Behawioralnej i zostałam jego pierwszą prezeską. Dziś uczę DBT, prowadzę wykłady i szkolenia oraz działam na rzecz lepszego rozumienia osób z BPD. Obsesja? Być może…

Skoro mowa o obsesjach: kolejna to tłumaczenie psychologii tak, żeby dało się ją naprawdę zrozumieć, zapamiętać i jeszcze mieć z niej jakiś pożytek poza gabinetem. Stąd właśnie EmocjePro, social media, podcasty i cały ten kram. To próba przełożenia badań, terapii i ludzkiego chaosu na język, który nie brzmi jak instrukcja obsługi pralki.

Kolejna odnoga tej obsesji to przenoszenie psychologii tam, gdzie ludzie naprawdę się ze sobą zderzają: do firm, zespołów i sal konferencyjnych. Rozwijam nowe grupy DBT, szkolenia i programy dla biznesu, bo emocje nie kończą się tam, gdzie zaczyna się służbowy kalendarz. Część z tych rzeczy trafia później do moichmateriałów.
Diagnoza może wiele wyjaśnić, ale nie opowiada całego człowieka. Interesuje mnie nie tylko to, co boli i nie działa, lecz także humor, upór, wartości, relacje i wszystko, co komuś udało się ocalić po drodze. Nie pracuję z przypadkiem klinicznym. Pracuję z osobą, która ma swoją historię i swoje powody.
Psychologia uwielbia ładne historie o przełomach. Życie trochę mniej. Zmiana bywa wolna, nierówna i czasem po trzech krokach do przodu przychodzą dwa wstecz. Wolę uczciwą nadzieję niż obietnicę, że od poniedziałku wszystko będzie już dobrze.
Terapia potrzebuje nie tylko wiedzy i odwagi, ale też zwykłej sympatii. Można rozmawiać o rzeczach bardzo trudnych i jednocześnie czasami się śmiać. Traktowanie człowieka serio nie wymaga grobowej miny. Czasami właśnie lekkość sprawia, że można zostać przy czymś trudnym trochę dłużej.
Widzę odwagę i zdolność do zmiany, więc nie skupiam się wyłącznie na problemach. Dostrzegam małe kroki i momenty, w których człowiek robi coś inaczej niż zwykle. Z pozornie nieistotnych chwil tworzą się największe przemiany – to na nich opiera się np. aktywizacja behawioralna
Chwalenie się dyplomami bywa nudne, ale w zdrowiu psychicznym brak przejrzystości jest niebezpieczny. Wybierz rok, żeby zobaczyć, co się wtedy działo.
Od tego jest pierwsza rozmowa.
Nie musisz wiedzieć, czego dokładnie potrzebujesz ani umieć opowiedzieć wszystkiego w idealnej kolejności. Napisz kilka zdań o tym, z czym przychodzisz. Odpowiem, czy i jak mogę pomóc.
