Maszyna do pisania i zamek z papieru.

Zaburzenie Osobowości z Pogranicza- Prawdziwe historie Borderline

Kolejne dwie prawdziwe historie osób z borderline które pokonały swoje demony, w tym jedna znanego sportowcy Brandona Marshalla.

Ponieważ ostatnio nie dostaje nadesłanych od was z historii BPD, oprócz tej ostatniej. Zdecydowałam się opublikować historię z książki w której znajdziecie o wiele więcej takich opowieści. Pełnych cierpienia ale i nadziei. Więc jeśli znacie angielski koniecznie zajrzyjcie do tej pozycji:

Beyond Borderline

Beyond Borderline: True Stories of Recovery from Borderline Personality Disorder.
Ponieważ nie jestem anglistką ani profesjonalnym tłumaczem robiłam to dość chałupniczo, a właściwie na freestylu nie zdziwcie się więc jeśli niektóre słowa albo sens zdań będą trochę inne niż w oryginale.

Uwaga na wyzwalacze/trigger warning
Każdy z was, czytelników przychodzi na ten blog z własnymi, wyjątkowymi doświadczeniami życiowymi, dlatego będę starać się Was ostrzegać przed wyzwalaczami, potocznie nazywanymi triggerami.

Każdy z was, czytelników przychodzi na ten blog z własnymi, wyjątkowymi doświadczeniami życiowymi, dlatego będę starać się Was ostrzegać przed wyzwalaczami, potocznie nazywanymi triggerami. Chciałabym umieścić takie ostrzeżenia wszędzie gdzie są potrzebne, ale niestety brakuje mi czasu by to zrobić 🙁 przykro mi z tego powodu.
No więc poniższy tekst może być wyzwaniem nie tyle intelektualnym, ile emocjonalnym. Jeśli przeżyłaś traumę nawet niektóre słowa mogą sprawić, że możesz czuć się przytłoczona; podobnie wszelkie zachowania kompulsywne czy noszące znamiona uzależnienia mogą triggerować. Z tego powodu unikamy dokładnych opisów i staramy się używać słownictwa profesjonalnego, wypranego z emocji, kiedy poruszamy takie trudne tematy jak nadużycia seksualne, uzależnienia, przemoc czy samouszkodzenia albo tendencje S.
Jeśli w pewnym momencie poczujesz że to za dużo, proszę zadbaj o swoje bezpieczeństwo emocjonalne.

Pierwsza historia: Brandon Marshall

Brandon Marshall to znany sportowiec (football amerykański), który prócz sukcesów sportowych miał wiele „kłopotów wizerunkowych” choć sami zobaczcie jak pisze o tym w przedmowie książki:

Totalne Piekło: niewiedza

Przez pięć lat moje życie było totalnym piekłem. Nie miałem pojęcia, co się dzieje. Spędziłem lata rozmawiając z lekarzami – czasami przerabiałam trzy lub cztery takie rozmowy w ciągu jednego tygodnia.

Dopiero gdy otrzymałem diagnozę zaburzenia osobowości typu borderline, udało mi się zrozumieć i ogarnąć swoje życie. Ludzie widzieli tylko to, co działo się w ESPN (amerykańska sportowa stacja telewizyjna:

Koszmar w moim wnętrzu

To, czego nie widzieli – nie mogli widzieć – to dni, kiedy siedziałem zamknięty w ciemnym pokoju. Dni, które mijały, kiedy drętwiałem w milczeniu i bezustanna gra dramatycznych emocji, która działy się w głębi mnie.

Diagnoza=ulga

Kiedy wreszcie dostałem diagnozę natychmiast poczułem się lepiej. Wreszcie rozumiałem, wreszcie mogłem zostać zrozumiany i wreszcie mogłem coś z tym zrobić, mogłem być leczony. Po wykonaniu ciężkiej, terapeutycznej pracy odzyskałem swoje życie, kawałek, po kawałku.

Coming Out

Ostatecznie w szpitalu McLean postanowiłem opowiedzieć światu swoją historię czy jak to się teraz mówi zrobić coming out. Miałem do dyspozycji miliony ludzi za pośrednictwem mojej strony – wszyscy usłyszeliby wreszcie moją prawdziwą historię.
Może to impulsywność sprawiła, że zdecydowałem się tak odsłonić. (Sama Marsha Linehan zrobiła to znacznie później w swoim życiu).
Dr. Gunderson (niestety już nie żyje) usiadł ze mną i wyjaśnił, jak bardzo będę bezbronny. Jak takie publicznie wyznanie powiększy moje objawy i pogorszy życie. Szczerze mówiąc, nie był zachwycony moim planem. Chciał mieć pewność, że jestem gotowy.
Mimo wszystko cieszę się, że poszedłem tą drogą, a także bardzo podziwiam wszystkich, którzy zdecydowali się opowiedzieć swoje historie.

Mówmy o tym głośno

Dla mnie było to bardzo wyzwalające, mam nadzieję, że dla nich również. Z niecierpliwością czekam na czas, kiedy się ujawnią i dadzą nadzieję tym, którzy cierpią w milczeniu. Im głośniej będziemy o tym mówić, tym bardziej będziemy słyszani.

BPD jest uleczalne, a ludzie nie muszą leczyć się do końca życia tak jak to jest w wielu innych zaburzeniach psychicznych. (…)

Nadzieja, nadzieja, nadzieja

Patrząc teraz wstecz, wiem, że najsilniej wpłynął na mnie pierwszy tydzień spędzony w szpitalu McLean. Zostałem zaproszony na warsztaty prowadzone przez lekarzy, klinicystów i pacjentów.
Najpotężniejszymi głosami ze wszystkich były głosy pacjentów. Ich historie dały mi nadzieję. Ten wspaniały zbiór historii osób z BPD (w książce, ale inne są też na blogu), które są w trakcie zdrowienia, daje to samo potężne przesłanie nadziei wielu innym, których BPD nie jest leczone lub zbyt często nadal nie jest diagnozowane.

Druga Historia: Pod tymi skorupkami jest żółtko

(tłumaczenie rozdziału 16. There Is a Yolk Under Those Shells)

Wszyscy wiemy, że stygmatyzacja chorób psychicznych jest ogromna. Jednak piętno wokół osób z BPD jest absolutnie monstrualne i wszechobecne.

Poniżej kilka przykładów:

  • Czujesz się, jakbyś chodził wokół nich na paluszkach, że trzeba obchodzić się z nimi jak z jajkiem (jeden z bardziej znanych poradników dla bliskich nazywa się: Stop Walking on Eggshells: Taking Your Life Back When Someone You Care About Has Borderline Personality Disorder, polskie tłumaczenie jest szczęśliwsze, choć to ta sama treść, Borderline. Jak żyć z osobą o skrajnych emocjach.
  • To nieszczęśliwi ludzie, którzy po prostu chcą unieszczęśliwić wszystkich wokół.
  • Powodują traumę i ból w życiu swoich bliskich.
  • Prześladują swoich partnerów, jeśli próbują odejść.
  • Atakują fizycznie i werbalnie innych bez powodu.
  • Obwiniają wszystkich innych za swoje problemy.
  • Grożą samobójstwem lub zranieniem siebie, by skupić na sobie uwagę lub manipulować innymi.
  • najgorszymi pacjentami, niestosującymi się do zaleceń, oporującymi i wyczerpującymi.
  • Nie chcą pomocy, nie próbują, są leniwi, przesadnie reagują na wszystko, są przewrażliwieni, nie dbają o nikogo poza sobą, nie czują się winni za ranienie bliskich.
  • W filmach i telewizji: gotują króliki, zabijają zwierzęta, prześladują partnerów i zabijają każdego, kto stanie im na drodze.

Czarno Białe myślenie?

Kolejny tekst który słyszałam:

  • Istnieją dwa rodzaje BPD: wysoko funkcjonujący (obwiniający, inaczej „niewidzialni” BPD), osoby które nie uważają, że jest z nimi coś nie tak i nie podejmą leczenia;
  • oraz nisko funkcjonujące BPD lub „konsumenci”, ponieważ „konsumują” usługi zdrowia psychicznego. Innymi słowy, szukają leczenia.

Przepraszam, nie mogę się powstrzymać; muszę się do tego odnieść. Gadanie o czarno-białym myśleniu!

Jesteśmy albo tym, albo tamtym

Uważam tego rodzaju ironię za ciut zabawną (np. ten powyższy komentarz czyli, kiedy „normalni” ludzie wykazują jeden z objawów BPD (szufladkowanie, czarno-białe postrzeganie), no ale to tylko moje powierzchowne poczucie humoru), tak zupełnie szczerze to uważam to za smutne.

Wydaje mi się, że umieszczając nas w jednym z tych dwóch pudełek:

  • jesteśmy przeklęci, jeśli szukamy leczenia i
  • jesteśmy przeklęci, jeśli tego nie zrobimy.

Umieszcza się nas w pułapce:

Tak czy inaczej, jesteśmy do bani!

Przynajmniej tak to przyjęłam, kiedy przeczytałam po raz pierwszy. Nie zgadzam się również, że wysoko funkcjonujące BPD są „niewidzialnymi” BPD. Wszyscy wiemy, że istnieją, łącznie z profesjonalistami zdrowia psychicznego, znanymi osobami, aktorami, sportowcami; cały czas o nich czytamy. To część z nich jeszcze nie szukała leczenia.

Naprawdę niewidzialni

Osobiście uważam, że prawdziwymi niewidzialnymi BPD są ci, którzy szukali leczenia,nauczyli się umiejętności radzenia sobie z chorobą i cieszą się mniej chaotycznym życiem. Jesteśmy niewidzialnymi BPD, ponieważ z piętnem otaczającym to zaburzenie, niektórzy z nas nie mogą sobie pozwolić na odkrycie siebie. Więc ukrywamy się, pozostajemy anonimowi, tak wielu ludzi nie ma pojęcia, że istniejemy.

Odważni ludzie

Kilka odważnych dusz się ujawniło i je oklaskiwałam. Chciałabym być taka odważna – może kiedyś. Lista zarzutów wobec tego zaburzenia jest długa, ale masz już jakieś pojęcie. To tylko niektóre z rzeczy, które czytam i słyszę o sobie każdego dnia. I chociaż wiem, że:

  • spowodowałam ból i chaos w życiu moich bliskich,
  • obwiniałam innych za moje problemy,
  • miałam wybuchy gniewu,
  • usprawiedliwiałam swoje działania,
  • byłam konfliktowa,
  • byłam nazbyt wrażliwa,
  • atakowałam słownie innych,
  • groziłam popełnieniem samobójstwa, kilka razy próbowałam popełnić samobójstwa,
  • miałam zachowania autodestrukcyjne,
  • testowałam moich chłopaków, terapeutów i innych.

zraniona, zła, sfrustrowana, beznadziejna i wyczerpana

Wiedziałam tylko, że jestem zraniona, zła, sfrustrowana, beznadziejna i wyczerpana. Jedynym sposobem, w jaki wiedziałam, jak sobie z tym poradzić, było uderzenie w innych lub zranienie siebie, co z kolei sprawiło, że inni ludzie ranili, byli źli, sfrustrowani, beznadziejni i wyczerpani. To był chaos. Tak, zrobiłam te wszystkie rzeczy, ale oto, czego możesz nie wiedzieć.

Nie wybrałam sobie tego

Chociaż mogłam uprzykrzyć życie moich bliskich, zdecydowanie nie obudziłam się rano i nie zadałam sobie pytania, jak mogę dziś uprzykrzyć życie wszystkim.

Źle się czułam, kiedy ich krzywdziłam. Czułam się (i nadal czuję się okropną osobą).

Wiedziałam, że coś jest ze mną nie tak

Być może tego nie pokazywałam. Wciąż byłam na swoim zatwardziałym froncie, powiedziałam te wszystkie podłe rzeczy, wybiegłam, zostawiłam ich z poczuciem, jakbym miała rację, a oni się mylili. Potem szłam do swojego pokoju lub za drzwi i płakałam. Wiedziałam, że coś jest ze mną nie tak. Po prostu nie zgodziłam się z tym, co powiedzieli, więc na pewno nie zamierzałam się do tego przyznać.

Chciałam być dobra

Chciałam być dobra, próbowałam i po prostu ciągle zawodziłam. Każdego dnia błagałam Boga, aby pomógł mi przestać być tą okropną osobą, tym dzieckiem, suką. Poprosiłam go, abym przestała, kazał im przestać, a przynajmniej pomógł im mnie zrozumieć. Kiedy nic z tego się nie działo, wtedy raniłam się lub miałam próbę samobójczą. Moim zdaniem było to jedyne rozwiązanie, aby zakończyć ból – nie tylko mój, ale także ich.

Nawet przy wszystkich moich zachowaniach, chaosie, który spowodowałam, i sprawianiu, by moja rodzina poczuła się, jakby musiała chodzić po skorupkach jaj, wszyscy wiedzieliśmy, że mam też drugą stronę, żółtko.

dlaczego byłam taka nieszczęśliwa?

Jestem mądra i mam świetne poczucie humoru; miałam dobre oceny w szkole, miałam przyjaciół, byłam dobra w sporcie, miałam chłopaków, a później miałam wspaniałego narzeczonego. Po ukończeniu college’u miałem świetną pracę; zawsze miałam dom, samochód i zwierzęta, które kochałam; lubiłam czytać, teatr, muzykę, parki rozrywki i podróże. Nikt (łącznie ze mną) nie rozumiał, dlaczego byłam taka nieszczęśliwa, skoro miałam te wszystkie rzeczy.

Gra w obwinianie

Po uzyskaniu pomocy moja rodzina i ja teraz rozumiemy, że wszyscy graliśmy w grę w obwinianie. Kiedy powiedziałam coś, co ktoś powiedział lub zrobił, zranił mnie lub rozgniewał, powiedziano mi, że jestem zbyt wrażliwa, przesadzam, źle zinterpretowałam to, co powiedzieli, powinnam przestać być takim dzieckiem, powinnam zacisnąć zęby.

  • „Życie jest niesprawiedliwe.”
  • „Dlaczego płaczesz? To nie jest taka wielka sprawa.”
  • I zawsze kochałam ten: „To nie był mój zamiar.” Dla mnie „To nie była moja intencja” nie jest przeprosinami, ani uznaniem, że tym, co powiedzieli lub zrobili, zranili mnie; zamiast tego jest obroną.

Unieważnianie

To, że nie było ich intencją (i całkowicie wierzę, że to prawda) negowało dla mnie fakt, że to, co się wydarzyło lub zostało powiedziane, nadal mnie bolało lub na mnie wpłynęło. Skoro:

Chaos

To właśnie powodowało chaos: ponieważ nie miałam „normalnych” reakcji na rzeczy, obwiniali mnie; a ponieważ nie rozumieli ani nie potwierdzali moich uczuć ani reakcji, obwiniałam ich. Powiedziałam im, że jeśli tylko zrobią to czy tamto, lub przestaną coś robić, to moje życie będzie lepsze, ale oni powiedzieli mi dokładnie to samo.

To była niekończąca się bitwa i nikt nie wygrywał. Teraz wiemy lepiej. To nie była niczyja wina. Wszyscy mieliśmy rację i wszyscy się myliliśmy.

Choroba dotyka całej rodziny

Coś było ze mną nie tak; miałam chorobę, I po prostu tego nie zrozumieliśmy ani nie wiedzieliśmy, jak sobie z tym poradzić. Kiedy członek rodziny ma chorobę, czy to psychiczną, czy fizyczną, dotyka to wszystkich wokół niego. Dlatego każdy potrzebuje pomocy, aby sobie z tym poradzić, nie tylko osoba z zaburzeniem.

Na szczęście moi bliscy mnie wspierali. Przychodzili na sesje przyjaciół i rodziny, które mój program DBT oferował, aby pomóc edukować członków rodziny na temat BPD i DBT. Moja siostra poszła do programu Family Connections oferowanego przez National Education Alliance for Borderline Personality Disorder i nauczyła się umiejętności dla członków rodziny zajmujących się ukochaną osobą z BPD. Nasze relacje są lepsze niż kiedykolwiek.

Powrót do zdrowia

Mimo że w moich młodszych latach pojawiały się oznaki:

  • sugestie z gimnazjum, że mamy iść na terapię rodzinną;
  • próba samobójcza w wieku siedemnastu lat,
  • wylądowanie na ostrym dyżurze, gdzie zszyli mnie i pozwolili odejść bez powiadomienia rodzica lub sugerowania jakiejkolwiek obserwacji.

Nie rozpoczęłam terapii aż do wczesnych lat trzydziestych.

Miałam problemy ze stresem, depresją i lękiem. W mojej firmie miało być kilka zwolnień. Odkąd byłam koordynatorem płac, byłam w tym, co się dzieje i wiedziałam kto zostanie zwolniony. I, podobnie jak wszyscy inni menadżerowie, musiałam zdecydować, kto zostanie zwolniony w danym dziale.

Ci ludzie byli nie tylko naszymi współpracownikami, ale naszymi przyjaciółmi, ludźmi, których znaliśmy i na których mi zależało. Miałam obowiązek zaserwować im ten cios, który jest tak dużą stratą.

szefowa zasugerowała, żebym poszła do jej terapeuty

Moja szefowa zobaczyła, jaki trudny czas miałam i zasugerowała, żebym poszła do jej terapeuty, i zrobiłam to. Za to zawsze będę jej wdzięczna. Skierowała mnie do jednej z najważniejszych osób w moim życiu. Na początku rozmawialiśmy tylko o tym, co się dzieje w pracy. O tym, jakie to było okropnie niesprawiedliwe. Rozmawialiśmy o mojej rodzinie i mojej historii, przynajmniej o częściach, którymi chciałam się podzielić.

Miałam poważne problemy z zaufaniem

Miałam poważne problemy z zaufaniem, więc nie miałam zamiaru powiedzieć wszystkiego, przynajmniej jeszcze nie teraz. Widział więc osobę, która narzekała na swoich bliskich, szefów, współpracowników, przyjaciół i społeczeństwo w ogóle. Tę, która chciała, aby wszyscy inni się zmienili, aby jej życie było lepsze. Ponieważ nie lubiłam, gdy ludzie widzą, jaka jestem bezbronna, często opowiadałam swoje historie za pomocą humoru i sarkazmu, więc widzieli zabawną stronę mnie.

Patrząc wstecz, myślę, że to była dobra decyzja. Podczas słuchania i faktycznego usłyszenia mnie śmiał się ze mną, zgodził się lub nie zgodził ze mną, ale postawił na drodze do zaufania i powrotu do zdrowia. Wiedział, że pod tym narzekaniem, humorem, sarkazmem i twardą osobowością była bardzo wrażliwa, współczująca osoba – zobaczył żółtko.

Moja czujność zawiodła

Kontynuowaliśmy wspólną pracę nad moimi sprawami rodzinnymi, problemami z pracą i wszystkim innym, co składało się na moje życie. Po chwili moja czujność zawiodła. Zaczęłam mu opowiadać o rzeczach, których nikomu nie powiedziałam, o wszystkich rzeczach, które mi się przytrafiły. Jaka byłam podła dla moich bliskich; o tym, jak zaszłam w ciążę i dokonałam aborcji, że byłam wykorzystywana seksualnie przez dziadka i starszego chłopaka w mojej okolicy; Powiedziałam mu o wstydzie, który noszę, o poczuciu winy z powodu tych wszystkich rzeczy.

Nienawidziłam siebie

Powiedziałam mu, że jestem okropną osobą i gdyby ludzie naprawdę wiedzieli te wszystkie rzeczy, znienawidziliby mnie. Nienawidziłam siebie i po prostu chciałam umrzeć. Po próbie samobójczej zawsze byłam wysyłana na oddziały podwójnej diagnozy, ponieważ do przedawkowania używałam alkoholu i leków. Powiedzieli mi, że te programy pomogą mi w moich problemach, ale nadal nie poprawiało mi się. Próbowałam im wytłumaczyć, że nie mam problemu z uzależnieniem, mam problemy samobójcze; pigułki i alkohol to tylko narzędzie.

Nikt w tych programach mnie nie słuchał!

Jedynym, który rozumiał był mój terapeuta, bo znał mnie i mój styl życia. Wszyscy się zgodzili, że cierpiałam na depresję. Podczas jednej z moich hospitalizacji, zamiast werbalnie próbować to wyjaśnić kolejny raz, napisałam list do terapeutki, która mnie tam leczyła.

W liście zapytałam ją: „Gdybym podłączyła wąż do rury wydechowej samochodu, czy wysłałabyś mnie na leczenie z powodu nadużywania spalin? Jeśli naprawdę chcesz mi pomóc, pomóż mi dowiedzieć się, dlaczego chcę się zabić, zamiast leczyć mnie na narzędzie którego do tego użyję”.

Po tym, jak pokazała tam mój list psychiatrze, porozmawiał o tym z moim stałym terapeutą. Wreszcie wysłuchał go, kiedy powiedział, że to nie problem substancji; dopiero wtedy zobaczyli, że spełniam kryteria i cierpię na BPD.

Teraz wiedziałam, co jest nie tak

Wow! Gdybym tylko pomyślała o tym wcześniej! Teraz wiedziałam, co jest nie tak, miało nazwę, było leczenie o nazwie DBT i nie byłam jedyną, która to miała. Mimo że przyszło to z całym piętnem, o którym mówiłam, nie obchodziło mnie to, ponieważ teraz miałam nadzieję – może uda mi się wyzdrowieć.

Tak więc zrobiliśmy z moim terapeutą; znaleźliśmy wspaniały program DBT i zaczęłam moją drogę do wyzdrowienia.

Umiejętności DBT

DBT nauczyło mnie umiejętności, których potrzebowałam, aby pomóc w radzeniu sobie z moją chorobą:

Dużo lepiej radzę sobie ze stresującymi wydarzeniami życiowymi. Jestem w stanie zatrzymać się i pomyśleć, zanim zachowam się impulsywnie. Mam skuteczne umiejętności radzenia sobie, aby zastąpić te autodestrukcyjne, których używałam.

Mam gorsze chwile

Nadal mam gorsze chwile czy potknięcia;  jestem w stanie szybciej wrócić do siebie czy procesu zdrowienia. Wciąż zmagam się z tym, że muszę ukryć część siebie, głównie ze względu na piętno, które podsyca obawy przed porzuceniem.

Przechodzę przez życie zastanawiając się: Co by się stało, gdyby się dowiedzieli? Czy nadal by mnie lubili? Czy będą się mnie bać? Czy pozwoliliby mi uczyć, czy być w pobliżu swoich dzieci? Chociaż wiem, że moja choroba mnie nie definiuje, tak jak moja praca nie, jest częścią tego, kim jestem.

Prawdziwa tożsamość?

Jak mogę mieć prawdziwą tożsamość, skoro zawsze muszę mieć się na baczności i występować, żeby nikt się o tym nie dowiedział? Nie czuję, że każdy musi wiedzieć, ale chciałbym, aby bliscy mi ludzie wiedzieli, abym miała odpowiedzi na te pytania, którymi strzela do mnie mój umysł.

Kwestia pustki

Jeśli chodzi o kwestię pustki, nie mam pojęcia, jak ten problem zostanie naprawiony. Jak już powiedziałam, mam wspaniałą rodzinę, mam przyjaciół, kocham swoją pracę (jest bardzo satysfakcjonująca), realizuję się towarzysko i lubię wiele zajęć, więc to nie brak takich rzeczy.

Wybaczyć sobie

Może kiedy piętno zniknie i nie będzie mi przypominać potwora, którym byłam, będę mogła naprawdę wybaczyć i pokochać siebie, a może kiedy nie będę już musiała udawać ani ukrywać – i dowiem się, że ludzie naprawdę mnie kochają i akceptują – ta pustka zostanie wypełniona.

Wdzięczność

Chcę zakończyć z wdzięcznością. Jestem bardzo wdzięczna wszystkim profesjonalistom, którzy robią wszystko, co w ich mocy, aby pomóc osobom cierpiącym na BPD i ich rodzinom radzić sobie z tą chorobą, którzy edukują innych, aby próbowali zmniejszyć piętno i którzy osobiście pomogli mi po drodze.
Jestem bardzo wdzięczna mojemu terapeucie, który trzymał się ze mną bez względu na to, co w niego rzucałam, pomagał i wspierał mnie w każdy możliwy sposób, i pomógł mi znaleźć leczenie DBT, którego tak bardzo potrzebowałam.
Zaprowadził mnie do innej bardzo ważnej osoby, szefa programu DBT, w którym uczestniczyłam, który również zobaczył żółtko i nigdy się nie poddał. Jestem wdzięczna i błogosławiona, że miałam ich oboje w moim życiu i na mojej drodze do wyzdrowienia.

Cześć! to ja – Vivian. Zaczęłam ten blog i staram się pisać jak najczęściej albo publikować artykuły innych naszych autorów. Na emocje.pro nie mamy reklam (prócz linków afiliacyjnych) i to się nie zmieni.
Pisanie czy publikowanie takiego artykułu zajmuje mnóstwo czasu i energii, dlatego proszę Cię śledź nasze konta społecznościowe i w ten sposób okaż swoje wsparcie dla naszych działań.
To naprawdę ważne, bo coraz mniej ludzi czyta a młode osoby oglądają głównie filmy, ewentualnie tiktoki czy skróty na instagramie. Z większą ilością followersów będziemy w stanie dotrzeć do tych młodych osób (np. linki na instagramie można umieszczać od 10 000 fanów).
Mimo ogromnej ilości czytelników bloga nasze konta (FaceBook, youtube, spotify lub czytelniejszy soundcloud) są wciąż mizerne – naprawdę potrzebujemy Twojej pomocy.
A poniżej wszystkie nasze linki i konta:

bento linktree

na podstawie:

Książka Beyond Borderline: True Stories of Recovery from Borderline Personality Disorder na amazon

Vivian Fiszer
Vivian Fiszer

psycholog, terapeutka DBT, pasjonatka psychoterapii 3 Fali (DBT, ACT, CFT), wiceprezes Fundacji BPD. Interesują mnie głównie problemy zaburzeń osobowości, intensywne emocje i problematyczne relacje. Prowadzę szkolenia, wykłady w szkole podyplomowej SWPS.

Artykuły: 281