


Zaufanie to filar związku. Przy BPD staje się wyzwaniem. Poznaj źródła trudności w relacjach osób z borderline i dowiedz się, jak sobie z nimi radzić.
Jest taki moment w każdym związku z osobą z borderline, kiedy ktoś z zewnątrz, jakiś znajomy, ciotka, fryzjer albo przedszkolanka córki twojej kuzynki, mówi: no ale przecież zaufanie się po prostu buduje. Jakby to była szafa z Ikei. Instrukcja, śrubki, godzina wieczorem i gotowe, stoi. Chciałabym, żeby ta ciotka spędziła jeden wieczór w głowie osoby która cierpi z powodu BPD. Nie ze złośliwości (chociaż jej prezenty pod choinką są… dyskusyjne). Z czystej naukowej ciekawości, jak długo wytrzyma „normalny człowiek”, zanim zacznie krzyczeć do poduszki/obgryzać tynki.

Zaufanie przy borderline nie jest szafą. Jest starym piecem kaflowym w wynajętej mikro kawalerce, w której nikt nigdy nie sprawdził instalacji. Wygląda solidnie, stoi w kącie, ma w sobie coś uspokajającego, wręcz retro-uroczego.
A potem raz na jakiś czas z jakiegoś powodu, którego nikt nie umie przewidzieć, zaczyna dymić. Nie zawsze wtedy, gdy się go najbardziej obciąża. Czasami właśnie wtedy, gdy w mieszkaniu panuje absolutny spokój, ktoś otwiera okno o centymetr za szeroko, i mamy pożar.
W teoriach o związkach zaufanie jest zawsze na trzecim miejscu tuż po miłości i zaangażowaniu, jakby to były medale na podium. Zapewne ktoś kiedyś narysował ten schemat na flipcharcie podczas szkolenia dla par i wszyscy zgodnie pokiwali głowami, bez zapytania: a co, jeśli ten trzeci filar jest zrobiony nie z granitu, tylko z galaretki malinowej, której zapomniano schować do lodówki?
Bo tak to bywa u osoby z borderline. Nieodebrany telefon. Spóźnienie na kawę. Krótkie: teraz nie mogę, później napiszę. Dla większości ludzi to jest po prostu życie, drobna rysa na szkle, której się nawet nie zauważa. Dla kogoś z BPD to często inny komunikat: koniec, on już nie wróci, ona już mnie zostawiła, jestem za dużo, jestem do wyrzucenia jak stare buty.
Serce przyspiesza, a w brzuchu zaciska się małe, złośliwe imadło. Głowa dogania ciało z sekundowym poślizgiem i produkuje scenariusz: zdrada, porzucenie, cierpienie do końca życia, na deser dorzuci od siebie samotną starość w hospicjum (dla jednej osoby bez odwiedzin). Ten sam człowiek, który godzinę temu był ukochanym centrum wszechświata, staje się w głowie kimś, kto właśnie postanowił zniszczyć całe moje życie jedną opóźnioną wiadomością.

To nie jest przewrażliwienie dla efektu. To jest układ nerwowy, który przez lata nauczył się, że nawet najmniejszy sygnał oddalenia może oznaczać katastrofę w pełnym rozmiarze. Badania Brodsky i współpracowników pokazują, że u osób z borderline + depresja, próby samobójcze dużo częściej są poprzedzone właśnie jakimś interpersonalnym zgrzytem: konfliktem, odrzuceniem, realnym albo wyobrażonym porzuceniem, o wiele częściej niż w przypadku samej depresji bez BPD (Brodsky, Groves, Oquendo, Mann, & Stanley, 2006). Relacje nie są tu neutralnym tłem życia, w którym się po prostu żyje. Są polem minowym, po którym trzeba chodzić z licznikiem Geigera przypiętym do klapy.

I tutaj robi się przewrotnie, bo popkultura ma swój ulubiony mit: robi to, żeby zwrócić na siebie uwagę. Ten mit jest tak popularny, że nawet ludzie, którzy nigdy nie widzieli na oczy klasyfikacji DSM, są w stanie go wyrecytować z pamięci, najlepiej z lekkim grymasem wyższości.
Rzeczywistość, jak zwykle, jest mniej efektowna i bardziej dyskretna. Przeglądy badań nad samouszkodzeniami pokazują, że główne funkcje tego zachowania są skierowane do środka, nie na zewnątrz:
Funkcje skierowane na zewnątrz, czyli:
są obecne, ale dalej na liście priorytetów (Klonsky, 2007; Klonsky & Glenn, 2009).

Można by to porównać do gaszenia pożaru we własnym mieszkaniu wodą z prywatnej cysterny, a nie do wywieszania transparentu z okna z napisem: patrzcie, jak mi źle. Sąsiedzi mogą coś zobaczyć przez przypadek, ale to nie był plan. Planem było przeżyć następne dziesięć minut.
Badania eksperymentalne dokładają do tego jeszcze jedną cegiełkę, może najbardziej niewygodną, nawet kiedy ktoś deklaruje motywy interpersonalne, typu: chciałam, żeby ktoś wreszcie zauważył jak bardzo cierpię, to co utrwala to zachowanie, dzieje się w środku. Chwilowy spadek napięcia, zmiana stanu emocjonalnego, złudne, ale bardzo realne w danym momencie poczucie, że wreszcie mam nad czymś kontrolę. Samouszkodzenia wygrywają nie dlatego, że są dramatycznym listem otwartym do świata, tylko dlatego, że działają szybko, brutalnie skutecznie i precyzyjnie wgryzają się w układ nerwowy tej jednej konkretnej osoby (Snir, Rafaeli, Gadassi, Berenson, Downey, & Hope, 2015).
Czyli: relacje bardzo często odpalają lont, ale sam ładunek wybuchowy to chronicznie rozregulowane emocje, impulsywność i radar na odrzucenie ustawiony na wykrywanie zagrożeń tam, gdzie ich nie ma. Jeśli terapia zatrzymuje się na gaszeniu kolejnych interpersonalnych pożarów, a nie dotyka tego, co siedzi w hali produkcyjnej, to nie jest leczeniem. Jest raczej heroiczną strażą pożarną zatrudnioną na cały etat w fabryce fajerwerków. Wszyscy podziwiają, jak sprawnie wbiegają w dym z wężem gaśniczym. Nikt nie pyta, dlaczego magazyn wciąż jest wypełniony materiałem wybuchowym po sam sufit.
Dobra wiadomość, jeśli w ogóle można tu mówić o dobrych wiadomościach bez ironicznego mrugnięcia okiem, jest taka: niższe zaufanie w BPD nie jest cechą wypaloną na stałe, jak tatuaż z młodości, którego się już nie da usunąć bez blizny. Bardziej przypomina termometr zawieszony w niestabilnym pomieszczeniu.
Badania nad związkami romantycznymi osób z borderline pokazują, że w sytuacjach neutralnych, codziennych, poziom zaufania do partnera bywa całkiem podobny jak u osób bez diagnozy. Różnica wyłazi wtedy, gdy robi się stresowo, a zwłaszcza wtedy, gdy sytuacja przypomina zagrożenie dla samej relacji: poważna kłótnia, chłód, słowa typu: musimy porozmawiać… (Miano, Fertuck, Roepke, & Dziobek, 2016).

W tym badaniu osoby z BPD wykazywały gwałtowny spadek zaufania właśnie w momentach zagrożenia, podczas gdy w mniej obciążających kontekstach różnice względem grupy „normalsów” były znacznie mniejsze (Miano et al., 2016). To sugeruje coś istotnego: zaufanie nie jest stałą cechą charakteru wypisaną w metryczce, jest zmienną silnie zależną od poziomu pobudzenia w danym momencie.
Do tego dorzucamy klasyczny pakiet startowy BPD: bardzo wrażliwy system emocjonalny, szybkie narastanie napięcia, wolny powrót do linii bazowej, trudności z regulacją i impulsywność (Linehan, 1993; American Psychiatric Association, 2013). Więc nic dziwnego, że zaufanie nie jest tu spokojnym jeziorem, w którym można sobie popływać. Jest raczej wanną, w której ktoś zamontował prysznic bez termostatu: raz leje się lodowata woda, raz można się poparzyć, a regulacja polega głównie na krzyku i modlitwie.
Od środka, u osoby z BPD, mechanizm wygląda z grubsza tak: mały bodziec, spóźnienie, cisza w telefonie, inny ton głosu. Ciało reaguje jak na realne zagrożenie życia, choć obiektywnie zagrożone jest tylko poczucie bezpieczeństwa. Myśli natychmiast skaczą do najgorszego scenariusza. Emocje wybuchają w kolejności: lęk, wstyd, złość, rozpacz. Zachowanie: atak, wycofanie, groźba rozstania, czasami groźba zrobienia sobie krzywdy.

Po drugiej stronie stoi partner, który zwykle doświadcza czegoś zupełnie innego, choć w tym samym pomieszczeniu. Poczucia, że został zaatakowany za coś, czego nawet nie zauważył. Narastającej bezradności. Wstydu, że znowu coś zrobił źle, choć nie wie co. Rezygnacji z mówienia o własnych potrzebach, bo przecież i tak zaraz wybuchnie kolejny pożar, więc lepiej nie dolewać.
Bez zewnętrznego wsparcia, terapii, kogoś, kto powie chwila, zatrzymajmy się, bardzo łatwo wpaść w układ, w którym jedna osoba bez przerwy gasi ogień, a druga bez przerwy krzyczy pali się, pomóż. I nikt w tym całym zadymieniu nie ma przestrzeni, żeby w ogóle sprawdzić, co jest nie tak z instalacją.
Najtrudniejsze jest to, że lęk przed odrzuceniem potrafi z czasem zacząć produkować dowody na własną rację. Człowiek sprawdza telefon, analizuje przecinki, dopytuje, testuje uczucia partnera, wycofuje się pierwszy albo prowokuje rozmowę o rozstaniu, którego druga strona jeszcze pięć minut wcześniej nawet nie rozważała. Nie dlatego, że marzy o chaosie. Próbuje jak najszybciej odzyskać poczucie bezpieczeństwa w sytuacji, którą jego układ nerwowy uznał za niebezpieczną.
Problem w tym, że strategie służące ochronie relacji mogą zacząć ją stopniowo nadgryzać. Partner staje się ostrożniejszy, bardziej zmęczony i mniej spontaniczny. Zastanawia się dłużej nad każdym słowem, czasem unika trudnych tematów albo potrzebuje chwili oddechu. I wtedy alarm natychmiast triumfuje: widzisz, coś się zmieniło. Miałam rację. W ten sposób pierwotny lęk może uruchomić zachowania, które rzeczywiście zmieniają dynamikę relacji, a następnie zostają odczytane jako potwierdzenie wcześniejszych obaw.
Badania pokazują, że wrażliwość na odrzucenie jest silnie związana z BPD i obejmuje nasilone oczekiwanie odrzucenia, łatwiejsze dostrzeganie jego sygnałów oraz intensywniejsze reagowanie na nie (Staebler et al., 2011). W badaniu klinicznym osoby z BPD silniej reagowały na laboratoryjnie wywołane odrzucenie społeczne, a ważną rolę w tej reakcji odgrywały trudności w regulacji emocji (Dixon-Gordon et al., 2013). Z kolei badanie nad oceną twarzy wykazało, że większe nasilenie cech BPD wiązało się z uznawaniem neutralnych twarzy za mniej godne zaufania, a związek ten był częściowo wyjaśniany przez wrażliwość na odrzucenie. Wynik ten pochodził jednak z próby nieklinicznej, dlatego należy traktować go jako dowód dotyczący cech BPD, a nie prostą charakterystykę wszystkich osób z diagnozą (Miano et al., 2013).

W eksperymentalnym badaniu klinicznym osoby z BPD miały również trudność z wykorzystywaniem powtarzających się sygnałów społecznej akceptacji do budowania bardziej pozytywnych oczekiwań wobec innych. Sygnały odrzucenia wyraźnie wpływały na ich późniejsze przewidywania i zachowanie, natomiast doświadczenie akceptacji nie korygowało wcześniejszych negatywnych oczekiwań równie skutecznie (Liebke et al., 2018). Jakby mózg prowadził bardzo skrupulatną księgowość wszystkich rozczarowań, a część pozytywnych wpłat regularnie księgował na niewłaściwym koncie. Przeglądy badań potwierdzają, że zaufanie i wrażliwość na odrzucenie są ważnymi obszarami trudności interpersonalnych w BPD, choć ich nasilenie, kierunek i sposób ujawniania się różnią się między osobami oraz zależą od kontekstu relacji (Poggi et al., 2019).
To nie znaczy, że osoba z BPD wymyśla wszystko ani że każdy niepokój jest fałszywym alarmem. Partner może naprawdę zachowywać się niejasno, niespójnie albo krzywdząco. Rzecz w tym, że system wykrywania zagrożenia może mieć bardzo krótki lont. Mechanizmy ochronne działają wtedy jak alarm przeciwwłamaniowy ustawiony tak czule, że po pewnym czasie nikt już nie odróżnia włamywacza od kota przechodzącego po parapecie. Alarm nie kłamie, naprawdę wykrywa ruch. Problem polega na tym, że nie każdy ruch oznacza katastrofę, a długotrwałe życie w huku wyjącej syreny może sprawić, że obie osoby zaczną zachowywać się tak, jakby katastrofa już trwała.
Nie istnieje magiczne zaklęcie, które gasi lęk przed porzuceniem w trzy sekundy. Istnieją jednak konkretne ruchy, które działają, jeśli powtarza się je systematycznie, a nie tylko wtedy, gdy akurat mamy dobry dzień.

Jeśli w każdej sytuacji kryzysowej twoim jedynym zadaniem jest bycie spokojnym terapeutycznym dywanem, na którym ktoś przechadza się w emocjonalnych kaloszach, to prędzej czy później się przetrzesz do dziury.
Możesz powiedzieć wprost, bez owijania w bawełnę:
To nie jest egoizm w związku z osobą, która cierpi. To jest warunek, żeby w tym związku wciąż było dwoje ludzi, a nie jeden człowiek plus jego prywatna, bezpłatna izba przyjęć.
Kiedy słyszysz: mam cię gdzieś, nic dla mnie nie znaczysz, warto usłyszeć pod tym zupełnie inne zdanie: boję się, że cię stracę. Możesz odpowiedzieć na tę głębszą warstwę, zamiast wchodzić w jałową licytację słowną:
To nie jest cudowna formuła, po której nastąpi natychmiastowe uspokojenie i wspólna herbata. To po prostu czasami zmienia kierunek rozmowy z: kto tu jest gorszy ⟹ co się z nami dzieje.
Kiedy układ nerwowy jest już rozpalony do czerwoności, argumenty logiczne mają zwykle tyle sensu co czytanie instrukcji BHP w płonącym budynku. Ciało reaguje szybciej niż jakiekolwiek słowa.
Badania nad społeczną regulacją stresu pokazują, że fizyczna bliskość, trzymanie za rękę, przytulenie, może obniżać reakcję stresową i redukować subiektywne poczucie zagrożenia (Coan, Schaefer, & Davidson, 2006; Ditzen et al., 2007).
W praktyce może to wyglądać banalnie prosto: widzę, że cię zalewa, mogę cię przytulić. Jeśli odpowiedź brzmi tak, chwila ciszy w kontakcie fizycznym, a dopiero potem powrót do trudnych słów. Dotyk nie ma być tu nagrodą za dobre sprawowanie. Ma być czymś w rodzaju liny bezpieczeństwa, którą podaje się komuś, kto właśnie stoi na krawędzi własnej paniki.

Jest jednak pewien szczegół, który w poradnikach o współregulacji bywa pomijany: bardzo trudno przytulić człowieka, który właśnie wali w nas złością. Kiedy ktoś krzyczy, oskarża, grozi odejściem albo trafia słowami dokładnie w miejsca, które najbardziej bolą, układ nerwowy partnera również rejestruje zagrożenie. Pojawia się napięcie, potrzeba obrony, ataku albo wycofania, niekoniecznie spontaniczna gotowość, by zamienić się w ciepły termofor dla osoby, która właśnie podpala pokój (Butler & Randall, 2013).
W takich warunkach współregulacja nie polega na natychmiastowym uspokajaniu partnera, lecz najpierw na zatrzymaniu eskalacji i odzyskaniu minimalnego poczucia bezpieczeństwa (Peters, Overall i Jamieson, 2013).
Badania wskazują, że u części osób z BPD frustracja może wywoływać silną złość, a niestabilność złości może wiązać się z zachowaniami agresywnymi. Wyników tych nie należy jednak traktować jako opisu wszystkich osób z borderline: nie każda osoba z BPD reaguje agresją, a jedno z badań obejmowało celowo pacjentów z BPD i wysokim nasileniem agresji (Bertsch et al., 2021; Neukel et al., 2022). Wiadomo również, że trudności w regulacji emocji są związane z problemami interpersonalnymi, choć zależności te są dwukierunkowe i nie sprowadzają się do jednego zachowania ani jednej diagnozy (Herr, Rosenthal, Geiger i Erikson, 2013).
Dotyk może wspierać regulację stresu i poczucie bliskości, ale jego działanie zależy od kontekstu relacji. W badaniu Coana, Schaefer i Davidson (2006) trzymanie za rękę przez małżonka słabiej aktywowało reakcję mózgu na zagrożenie przede wszystkim wtedy, gdy jakość małżeństwa była wyższa. Badania dzienniczkowe par pokazują natomiast związek dotyku z większym poczuciem bliskości i lepszym samopoczuciem (Debrot, Schoebi, Perrez i Horn, 2013). Nie są to jednak dowody, że partner powinien przytulać osobę, która na niego krzyczy, grozi mu albo narusza jego granice. Dotyk działa regulująco wtedy, gdy jest chciany i odbierany jako bezpieczny, nie wtedy, gdy staje się obowiązkową usługą ratunkową świadczoną pod ostrzałem.
Partner ma więc pełne prawo powiedzieć: Chcę być blisko, ale nie dam rady cię przytulić, kiedy na mnie krzyczysz. Najpierw potrzebuję, żebyśmy oboje zeszli o kilka pięter niżej. To nie jest kara za emocje ani odrzucenie osoby. To granica oddzielająca współregulację od sytuacji, w której jedna osoba ma regulować drugą, jednocześnie przyjmując na siebie cały ogień.
Granice nie służą karaniu. Służą temu, żeby każdy w tym związku wiedział, gdzie kończy się jedna osoba, a zaczyna druga.
Przykłady zdań, które można powtarzać jak mantrę, aż zaczną brzmieć naturalnie:
Kluczowe jest, czy robisz to, co mówisz. Osoba z BPD ma wewnętrzny bałagan wystarczający na dwa życia. Świat zewnętrzny, który jest konsekwentny, daje jej paradoksalnie więcej bezpieczeństwa niż świat, który raz ustępuje pod presją, raz wybucha, raz udaje, że nic się nie stało.

Możesz wspierać. Możesz słuchać. Możesz towarzyszyć w najgorszych momentach. Nie musisz jednak być jedynym oddziałem ratunkowym otwartym dwadzieścia cztery godziny na dobę — bez urlopu, zmiany personelu i prawa do własnego zmęczenia.
W praktyce oznacza to:

Tutaj nie będzie po prostu zaufaj, bo to zdanie jest tak samo pomocne jak po prostu się nie bój powiedziane komuś z fobią wysokości stojącemu na krawędzi klifu. Są jednak konkretne ruchy, które przesuwają cię z pozycji nic nie mogę do pozycji mam przynajmniej dwa przyciski w panelu sterowania.
Zamiast on na pewno mnie zdradza, spróbuj: odpalił mi się lęk przed porzuceniem, albo moja głowa znowu rysuje najgorszy możliwy scenariusz, bo to jej ulubione zajęcie po godzinach.
To nie unieważnia tego, co czujesz. To tylko dokleja etykietkę: to jest mój stary schemat, nie żelazna prawda o tej konkretnej sytuacji.
Impuls: muszę coś zrobić natychmiast jest jednym z ulubionych rezydentów w głowie osoby z BPD. Napiszę wiadomość, zerwę, zranię się, zniknę.
Możesz spróbować:
To brzmi jak banalny bzdet dla przedszkolaków. Ale dokładnie takich mikroopóźnień uczy DBT, a badania nad długoterminowymi terapiami łączonymi pokazują realny spadek zachowań impulsywnych i samouszkodzeń u ludzi, którzy uparcie ćwiczą te niby banalne rzeczy (Linehan, 1993; Antonsen, Kvarstein, Urnes, Hummelen, Karterud, & Wilberg, 2017).
Jeśli całe życie uczyło cię, że ludzie zawodzą, to jest po prostu niesprawiedliwe wobec ciebie oczekiwać, że po jednej dobrej reakcji partnera przełączysz się na pełne zaufanie.
Zaufanie po takiej przeszłości budowane jest z drobiazgów:
Twój mózg ma radar wyczulony na minusy, bo tak go wytrenowano. Możesz świadomie zacząć zapisywać plusy, nie po to, żeby udawać wieczny optymizm, tylko po to, żeby mieć jakiś kontrapunkt do tej całej wewnętrznej listy porażek, którą prowadzisz od lat z przerażającą starannością.

Najczęściej nie. Najczęściej mówi w ten sposób jego lęk, wstyd i bezradność, nie jego rzeczywista ocena ciebie jako człowieka. To jednak nie zmienia faktu, że słowa ranią i że nie musisz udawać, że nie bolą, tylko bo teoretycznie znasz mechanizm, który za nimi stoi.
Nie. Związek, w którym druga osoba chodzi na palcach po całym mieszkaniu, nie jest bezpieczny, jest po prostu duszny. Da się mówić o trudnych emocjach bez okrucieństwa: jestem przeciążony, muszę odpocząć, brzmi zupełnie inaczej niż mam cię dość.
Diagnoza wyjaśnia mechanizmy. Nie znosi odpowiedzialności za zachowanie. Można mieć BPD i jednocześnie robić sobie rachunek sumienia, przepraszać, uczyć się zatrzymywać, zanim zrani się kogoś słowami albo czynami.
American Psychiatric Association, 2013; Linehan, 1993
Tak, tylko nie w tempie reklamy jogurtu, po którym w trzy dni czujesz się nowym człowiekiem. Długoterminowe terapie ukierunkowane na BPD, dialektyczna terapia behawioralna, terapia oparta na mentalizacji, terapia schematów, pokazują realny spadek impulsywności, mniej dramatycznych rozstań i większą zdolność do stabilniejszych relacji.
Linehan, 1993; Antonsen et al., 2017; American Psychiatric Association, 2013
Nie zawsze. Przy borderline brak zaufania bardzo często mówi więcej o historii tej konkretnej osoby niż o realnej wiarygodności obecnego partnera. Pytanie brzmi, czy partner jest gotów pracować nad przewidywalnością i odpowiedzialnością, a osoba z BPD nad regulacją emocji i sprawdzaniem faktów.
Miano, Fertuck, Roepke, & Dziobek, 2016; Linehan, 1993; Antonsen et al., 2017
American Psychiatric Association. (2013). Diagnostic and statistical manual of mental disorders (5th ed.). American Psychiatric Publishing.
Antonsen, B. T., Kvarstein, E. H., Urnes, Ø., Hummelen, B., Karterud, S., & Wilberg, T. (2017). Favourable outcome of long-term combined psychotherapy for patients with borderline personality disorder: Six-year follow-up in a naturalistic setting. Psychology and Psychotherapy: Theory, Research and Practice, 90(1), 25–41.
Bertsch, K., Roelofs, K., Roch, P. J., Ströckens, H., Weber, B., & Herpertz, S. C. (2021). Don’t make me angry: Frustration-induced anger and its link to aggression in women with borderline personality disorder. Frontiers in Psychiatry, 12, Article 695062.
Brodsky, B. S., Groves, S. A., Oquendo, M. A., Mann, J. J., & Stanley, B. (2006). Interpersonal precipitants and suicide attempts in borderline personality disorder co-occurring with major depression. Suicide and Life-Threatening Behavior, 36(3), 313–322.
Butler, E. A., & Randall, A. K. (2013). Emotional coregulation in close relationships. Emotion Review, 5(2), 202–210.
Coan, J. A., Schaefer, H. S., & Davidson, R. J. (2006). Lending a hand: Social regulation of the neural response to threat. Psychological Science, 17(12), 1032–1039.
Debrot, A., Schoebi, D., Perrez, M., & Horn, A. B. (2013). Touch as an interpersonal emotion regulation process in couples’ daily lives: The mediating role of psychological intimacy. Personality and Social Psychology Bulletin, 39(10), 1373–1385.
Ditzen, B., Neumann, I. D., Bodenmann, G., von Dawans, B., Turner, R. A., Ehlert, U., & Heinrichs, M. (2007). Effects of different kinds of couple interaction on cortisol and heart rate responses to stress in women. Psychoneuroendocrinology, 32(5), 565–574.
Dixon-Gordon, K. L., Gratz, K. L., Breetz, A., & Tull, M. T. (2013). A laboratory-based examination of responses to social rejection in borderline personality disorder: The mediating role of emotion dysregulation. Journal of Personality Disorders, 27(2), 157–171. https://doi.org/10.1521/pedi.2013.27.2.157
Herr, N. R., Rosenthal, M. Z., Geiger, P. J., & Erikson, K. (2013). Difficulties with emotion regulation mediate the relationship between borderline personality disorder symptom severity and interpersonal problems. Personality and Mental Health, 7(3), 191–202.
Klonsky, E. D. (2007). The functions of deliberate self-injury: A review of the evidence. Clinical Psychology Review, 27(2), 226–239.
Klonsky, E. D., & Glenn, C. R. (2009). Assessing the functions of non-suicidal self-injury: Psychometric properties of the Inventory of Statements About Self-Injury (ISAS). Journal of Psychopathology and Behavioral Assessment, 31(3), 215–219.
Liebke, L., Koppe, G., Bungert, M., Thome, J., Hauschild, S., Defiebre, N., Izurieta Hidalgo, N. A., Schmahl, C., Bohus, M., & Lis, S. (2018). Difficulties with being socially accepted: An experimental study in borderline personality disorder. Journal of Abnormal Psychology, 127(7), 670–682. https://doi.org/10.1037/abn0000373
Linehan, M. M. (1993). Cognitive-behavioral treatment of borderline personality disorder. Guilford Press.
Miano, A., Fertuck, E. A., Roepke, S., & Dziobek, I. (2016). Romantic relationship dysfunction in borderline personality disorder—A naturalistic approach to trust and its determinants. Journal of Personality Disorders, 30(5), 720–736.
Miano, A., Fertuck, E. A., Arntz, A., & Stanley, B. (2013). Rejection sensitivity is a mediator between borderline personality disorder features and facial trust appraisal. Journal of Personality Disorders, 27(4), 442–456. https://doi.org/10.1521/pedi_2013_27_096
Neukel, C., i in. (2022). Anger instability and aggression in borderline personality disorder: An ecological momentary assessment study. Borderline Personality Disorder and Emotion Dysregulation.
Peters, B. J., Overall, N. C., & Jamieson, J. P. (2013). An experimental study of emotion regulation during relationship conflict interactions: The moderating role of attachment orientations. Emotion, 13(3), 506–519.
Poggi, A., Richetin, J., & Preti, E. (2019). Trust and rejection sensitivity in personality disorders. Current Psychiatry Reports, 21(8), Article 69. https://doi.org/10.1007/s11920-019-1059-3
Snir, A., Rafaeli, E., Gadassi, R., Berenson, K., Downey, G., & Hope, H. (2015). The emotional cascade model and the functions of non-suicidal self-injury. Psychiatry Research, 225(3), 447–454.
Staebler, K., Helbing, E., Rosenbach, C., & Renneberg, B. (2011). Rejection sensitivity and borderline personality disorder. Clinical Psychology & Psychotherapy, 18(4), 275–283. https://doi.org/10.1002/cpp.705