



Dowiedz się, jak kluczowe jest uprawomocnienie, jak to robić i na co uważać.
UWAGA: napisałam poradnik do tego i jeszcze kilka słów uzupełniających, znajdziecie to tutaj.
Zapraszamy również na terapię par do naszego centrum DBT



Unieważnianie wrażliwego dziecka jest zbrodnią przeciwko ludzkości.
S. Hein
„Unieważnienie wykracza poza zwykłe odrzucenie. Mówi nam nie tylko, że nasze emocje są nieakceptowane, ale że coś jest z nami nie tak, ponieważ nie jesteśmy jak wszyscy; jesteśmy dziwni; jesteśmy inni; jesteśmy fundamentalnie nienormalni.
Nic z tego nie jest przyjemne i bardzo nas rani. Im bardziej ktoś różni się od masowej normy, np. jest bardziej bardziej wrażliwy, tym bardziej prawdopodobne jest, że zostanie unieważniony. Kiedy jesteśmy unieważniani, odrzuca się nasze emocje to jesteśmy atakowani na bardzo głębokim poziomie, ponieważ nasze uczucia są wyjątkowo intymnym wyrazem nas samych.
Psychologicznie unieważnienie jest jedną z najbardziej śmiercionośnych form przemocy emocjonalnej. Zabija pewność siebie, kreatywność i indywidualność.
Mówienie osobie, że nie powinna czuć tego, co czuje, jest jak mówienie wodzie, że nie powinna być mokra, trawie, że nie powinna być zielona, lub kamieniom, że nie powinny być twarde. Uczucia każdej osoby są prawdziwe. Niezależnie od tego, czy lubimy lub rozumiemy czyjeś emocje, są one nadal prawdziwe. Odrzucanie uczuć to odrzucanie rzeczywistości; to walka z naturą i można to nazwać przestępstwem przeciwko naturze, „psychologicznym morderstwem” lub „morderstwem duszy.” Biorąc pod uwagę, że próba walki z uczuciami, zamiast ich akceptacji, jest próbą walki z całą naturą, można zrozumieć, dlaczego jest to tak frustrujące, wyczerpujące i daremne (źródło oraz tutaj).
Najlepszą radą i wskazówką jest:
Najpierw zaakceptuj uczucia, potem zajmij się zachowaniem
Terapia DBT, czyli Dialektyczno-Behawioralna jest uznawana za bardzo skuteczną w leczeniu zaburzeń osobowości typu borderline oraz wszędzie tam, gdzie problemem są emocje. W dużym skrócie mówi się, że w ramach DBT równoważymy akceptację i nacisk na zmianę. Naszym tajnym agentem do spraw akceptacji jest uprawomocnienie.
Jednym z kluczowych elementów DBT jest uprawomocnienie, walidacja, uważnienie – czyli autentyczne akceptowanie doświadczeń drugiej osoby. W terapii to proces uznawania doświadczeń, myśli i emocji pacjenta oraz komunikowanie tego zrozumienia. Dzisiaj przyjrzymy się, dlaczego to takie ważne, ale skupimy się też na rzadziej poruszanej kwestii:
Czyli co mamy rozumieć a gdzie wolno nam zgłosić veto i w jaki sposób to robić. To dotyczy oczywiście nie tylko terapeutów. Każdy kto chce się lepiej komunikować może się nauczyć uprawomocniać i zarazem powinien wiedzieć, gdzie przebiega zdrowa granica tego co prawomocne.
DBT została opracowana przez Marshę Linehan w latach 80. XX wieku jako terapia dla osób najbardziej potrzebujących, bo zagrożonych samobójstwem. Nic dziwnego, że bardzo chciała im pomóc i to szybko. Każdy kto pracuje z takimi osobami wie, ile cierpienia muszą znosić każdego dnia. Ten ból istnienia często nie zostawia miejsca na nic więcej. Wyobraźcie sobie świat, w którym pozostanie przy życiu do wieczora jest wielkim wyzwaniem. Wasze życie jest zupełnie nieprzewidywalne: rano budzicie się jak milion dolarów, ale po chwili dochodzicie do wniosku, że to wszystko to jakiś koszmar i właściwie jedynym wyjściem jest po angielsku się ulotnić.
Dla terapeuty to oczywiście megastresujące. No więc Marsha która była absolutną fanką behawioryzmu wytoczyła działa CBT (terapia poznawczo-behawioralna). W dużym skrócie: idź pobiegać w nieco mniejszym: zmień swoje emocje, myślenie, zachowanie, pracujmy nad motywacją. Na to pacjentki: dobra, dzięki to ja lecę. No to Marsha skupiła się na absolutnej akceptacji:
No tak, tylko że było bardzo daleko od OK. Naukowczyni podaje fajną metaforę:
Akceptowanie ich bólu w pewnym sensie go unieważniało. To tak, jak by się było doświadczonym pływakiem z tratwą ratunkową pod ręką, który zostawia ludzi nieumiejących pływać na środku oceanu, zdanych tylko na siebie, krzycząc (kojącym głosem): „Dacie sobie radę! Wytrzymacie!”.
Linehan, 2007
Stąd wziął się pomysł:
Z jednej strony: tak rozumiem, że to co zrobiła twoja matka jest nie do zniesienia, z drugiej strony: innej nie masz, nie mamy na nią wpływu, więc wymyślmy coś byś lepiej funkcjonowała w tych trudnych warunkach. Opowiem potem jak to zrobić bo to też ma kilka haczyków.
ML później zorientowała się, że osoby, które leczyła to często osoby z zaburzeniami osobowości typu borderline (BPD). Opracowała wtedy teorię powstawania tego zaburzenia (dzisiaj ta teoria jest potwierdzona wieloma badaniami naukowymi). W każdym razie kluczowe dla powstawania tego problemu jest właśnie unieważnianie, które jest czynnikiem generującym dysregualację emocji (plus czynniki genetyczne). Stąd w terapii absolutnie wystrzegamy się unieważniania. Pamiętając jednak o tym że każda sugestia zmiany może być takim unieważnieniem musimy równoważyć to walidacją.



Żeby nauczyć się prawidłowo to robić konieczna jest znajomość wszystkich poziomów uprawomocnienia
W DBT wyróżnia się sześć poziomów walidacji, a tak naprawdę przewija się też siódma między wierszami, zobaczmy więc co to jest od najbardziej podstawowego (najsłabszego) do najbardziej złożonego (najsilniejszego) poziomu:
Słuchanie, bycie (uczestniczenie) z kimś w tych emocjach, bez oceniania, bez próby zmiany tych emocji. Okazywanie prawdziwego zainteresowania, chęci zrozumienia: powiedz mi więcej, wyjaśnij, co działo się potem?
UWAGA: milczące słuchanie bez żadnej reakcji nie jest uprawomocnieniem. Tutaj ktoś np. szlocha a ja siadam obok i pytam co się stało, potem daje odczuć tej osobie, że słucham, kiwając głową, mówiąc yhm, zadając pytania. Aktywne słuchanie, kontakt wzrokowy, postawa ciała wyrażająca zaangażowanie.
Odzwierciedlanie – spróbuj poczuć to co ta osoba, pokaż to w swojej mowie ciała, mimice, postawie. Powiedz, tej osobie, że to czujesz. Uznaj doświadczenia, pragnienia, emocje, myśli i opinie drugiej osoby i wyraź to.
Tutaj potrafię odkryć i wyrazić emocje, potrzeby drugiej osoby. To jakby zdrowa forma czytania w myślach. UWAGA to nie znaczy, że wiem lepiej, ostateczne zdanie ma ta osoba, ja mogę wysunąć tylko hipotezy. Obserwuję jej zachowanie, znam jej historię i jej spojrzenie na świat stąd mogę próbować odgadnąć co dzieje się w jej wnętrzu. Osoba może temu zaprzeczać albo nie mówić o tym z wielu powodów, może:
1) nie być świadoma swoich emocji;
2) nie znać słów, by to wyrazić;
3) oceniać siebie i odczuwać dojmujący wstyd.
4) bać się mówić o tym z powodu złych doświadczeń;
5) czuć się przytłoczona, dysocjować itp. itd.
Komunikuję, że to zachowanie (emocje, myśli, potrzeby) jest zrozumiałe ze względu na jakieś zdarzenia z przeszłości.
Nic dziwnego, że boisz się jechać tramwajem, skoro miałaś niedawno wypadek; albo:
Nic dziwnego, że odczuwasz silny przymus picia, przecież rok temu w wakacje dokładnie tak spędzałaś czas, a mówiłaś, że lato jest dla Ciebie najcięższe, bo Twoje dziecko jest poza domem.
Tutaj mówię, że zachowanie drugiej osoby jest uzasadnione i zupełnie normalne=typowe. Każdy by tak zareagował w podobnej sytuacji. Nie zawsze jest łatwo to ogarnąć, empatia pomaga, mogę spróbować wyobrazić sobie jak sama bym się czuła w danej sytuacji i jak inni się czują:
Każdy by się stresował tak ważnym spotkaniem
Terapeuci DBT robią tak podczas terapii podkreślając partnerską relację i że wszyscy jesteśmy równymi i podobnymi istotami ludzkimi, w ten sposób przenosimy się na poziom:
Czyli traktuję drugą osobę (czy pacjenta/ klienta) jako równą sobie, godną szacunku, jednocześnie zachowując szacunek dla jej trudności. Zwykle osoby, które przychodzą na terapię nawykły do czegoś przeciwnego:
Prawdziwa relacja to też radykalna autentyczność, ujawnianie tego co czuję. Na tym poziomie mogę powiedzieć: czuję wielki smutek po tym co mi powiedziałaś,
mogę nawet otrzeć łzy (o ile uznam, że osoba jest w stanie to znieść, jeśli nie wtedy cofnę się na poziom piąty). Fruzetti podpowiada:
Ujawnij swoją własną wrażliwość (to jest forma uprawomocnienia). Jeśli druga osoba jest z tobą wrażliwa, bardzo walidujące jest być wrażliwym w zamian (szczególnie w odniesieniu do waszej relacji). Bądź autentyczny. „Ja też!” (tak mam)
Fruzetti, 2016
Fruzetti rozgranicza dodatkowy poziom, który wiąże się z ujawnianiem terapeuty. Podaje taki przykład: Dla klienta, który srogo się ocenia a potem się wycofuje:
Często miałem myśl, że też słabo wypadłem. Łatwo mi wpaść w tę myśl, surowo się oceniać i potem czuję się okropnie.(…) W tym przykładzie terapeuta mógłby następnie ułatwić dyskusję na temat obserwowania myśli jako myśli oraz innych strategii uważności, które terapeuta z powodzeniem (a czasem nawet nieskutecznie) stosował (Fruzzetti i Ruork, 2018).
Kiedy pokazuję własne słabości to uprawomocniam drugą osobę, daję wyraźny sygnał, że każdy boryka się z trudnościami. Poza tym dbam o równowagę w relacji, bo angażuję się we wzajemna komunikację. Przykładem uprawomocnienia na poziomie siódmym może być na przykład moja historia ekspozycji i lęku przemawiania publicznego:
dla mnie przemawianie też było ciężkie i sama ekspozycja bardzo mi pomogła, choć przyjemna nie była
Oczywiście nie chodzi o to, żebym się rozwlekała na całą sesję, czy rozpadła na kałużę łez i usiadła roztrzęsiona na kolanach pacjentki. Raczej krótko daję znać i podkreślam, że sobie z tym radzę (nie muszę perfekcyjnie sobie radzić, ale na tyle dobrze, żeby nie zmartwić pacjenta). Jeśli mam wątpliwości to pytam czy mogę się czymś podzielić. Oczywiście dokładnie przyglądam się mowie ciała drugiej osoby (niestety jesteśmy tak nieasertywni, że ktoś może powiedzieć, że chce usłyszeć moją historię a tak naprawdę niespecjalnie ma ochotę). Efekty ujawniania się są prawie zawsze pozytywne i pacjenci podają to jako jeden z fajnych elementów DBT.
czasami dzielą się (terapeuci) swoim osobistym doświadczeniem, co moim zdaniem jest pomocne (…) przestajesz czuć się jak uczniak; sprawia, że jest to bardziej interaktywne doświadczenie (…) To zmniejsza też poczucie alienacji, odłączenia od reszty ludzkości, nie jesteś znowu (…) kimś, kto zawsze ma problemy.
Barnicot, Couldrey, Sandhu, & Priebe, 2015
Innym rodzajem podziału jest uprawomocnienie: Jawne werbalne, czyli te wymienione powyżej oraz takie gdzie robi się to czynami a nie słowami czyli uprawomocnienie:
Tutaj uprawomocnia się czynami. Moja ulubiona metafora to ta Marshy Linehan o pożarze. Wyobraź sobie, że stoisz w oknie płonącym budynku, na dole strażacy którzy krzyczą do ciebie współczująco:
O rety, jak bardzo się pani musi bać, każdy by się bał na pani miejscu, ja też bym się bardzo bał.
Niby uprawomocnienie na najwyższym poziomie, czy uspokoiłoby mnie? Dopóki nie zaczną mnie ratować żadne słowa nie ukoją moich emocji.
Wyższe poziomy są hierarchicznie, zarówno bardziej złożone, jak i bardziej kompletne (Linehan, 1997). Weźmy przykład. Idę z dzieckiem na pogotowie, boję się o dziecko, bo ma gorączkę i jest w kiepskiej formie a w przedszkolu szaleje szkarlatyna. Czekam długo na pomoc, nikt nie przychodzi, zaczynam się złościć (normalne, kiedy cele są zablokowane czy zagrożony jest dobrostan). Wychodzi lekarz i z przekąsem mówi do mnie: o co pani chodzi, chyba pani wie, że są kolejki. To rzecz jasna dolewa oliwy do ognia. Podniesionym głosem zaczynam się domagać pomocy, lekarz wraca do gabinetu, zostaję sama z dzieckiem na korytarzu.
Zobaczmy teraz każdy z poziomów uprawomocnienia:
To z pewnością ukoiłoby sporo emocji. Jednak dziecko wciąż jest chore, więc dopóki nie wejdę do gabinetu, trudno oczekiwać, że emocje całkiem się rozwieją. Konieczny jest najwyższy funkcjonalny poziom uprawomocnienia.
Wrócę do relacji terapeutycznej, ale dotyczy to każdej relacji. Otóż mamy tony badań, że właściwości terapeuty które wpływają na skuteczność terapii jest między innymi autentyczność i zaangażowanie. Dlatego właśnie poziom 1 (obecność=zaangażowanie) i 6 (autentyczność, wrażliwość) ma działać przez całą terapię. Tacy po prostu mamy być w relacjach, które są dla nas ważne.
Chcemy wprowadzić DBT do relacji z pacjentem, a nie wprowadzać relację do DBT.
Dimeff et al., 2020

Dobrze znam to o czym pisze Dimeff:
Czasami terapeuci „zachowują się” terapeutycznie, używają języka modelu terapii, postępują zgodnie z wytycznymi, ale nie zachowują się jak oni sami.
Ja nazywam to przebraniem się za terapeutę. Wiem, jak to działa, bo kiedyś tak robiłam. W gabinecie byłam inaczej ubrana, inaczej się wyrażałam, grałam rolę terapeuty. W końcu przestałam. Bo okazuje się, że rola terapeuty DBT polega na freestylu. Terapia DBT nie jest oparta na protokole jak CBT (protocol driven) tylko na zasadach (principle driven). No i jedną z tych zasad jest to, że relacja terapeutyczna w DBT ma przypominać normalną relację.
To mówi pacjentowi:
Hej, jestem tu z tobą, nie tylko jako terapeuta, ale jako człowiek.
Mam nadzieję, że prawdziwe, ludzkie połączenie jest ważniejsze od przestarzałych wytycznych i protokołów, że to naturalne, autentyczne interakcje przynoszą ulgę osobie, która czuje się chronicznie nieważna, niezauważona, pominięta (mam na to zresztą dowody, poczytajcie sobie np. Psychotherapy relationships that work).



Metoda niby prosta choć emocjonalnie niekoniecznie łatwa. Natomiast technicznie też jest kilka pułapek na które warto zwrócić uwagę. Uprawomocnienie:
Jeśli to nie pomogło w ukojeniu emocji drugiej osoby, zazwyczaj popełniliśmy jakiś błąd. Częstym błędem jest automatyczne reagowanie np.: rety to musi być ciężkie. Tak naprawdę najpierw chcemy się dowiedzieć jak najwięcej o tym co się dzieje, a nie jak najszybciej „zakończyć marudzenie”. Podobnie trudne jest uprawomocnieine negatywnych przekonań. Jeśli nastolatek mówi mi że jest załamany z powodu kilku pryszczy, to z perspektywy dzisiejszej mnie nie potrafię się z tym utożsamić. Jednak jeśli zadam sobie trud i przypomnę jak to bywało kiedy sama miałam tyle lat bez problemu mogę szczerze powiedzieć:
rety, no wiem jak to jest, też kiedyś strasznie się przejmowałam swoimi pryszczami.
Jeszcze ciężej może nam być kiedy dotyczy to naszego zachowania, ale tu tym bardziej nie możemy zamknąć komuś ust swoim: rety, przepraszam, to było słabe. Mogę to powiedzieć, powinnam przeprosić ale najpierw mam posłuchać co ta osoba przeżyła.
Kluczowe jest też stosowanie walidacji na odpowiednim poziomie (im wyższy tym lepszy), podam przykład Alana Fruzetti. Jeśli ktoś podchodzi do mnie po randce i mówi: ale było super, bardzo chcę to powtórzyć to uprawomocnienie na:
Jeśli ktoś się boi egzaminu to powiedzenie Mu że się boi bo kiedyś nie zdał, nie jest optymalne (bo sugeruje że owszem to się zdarza ale generalnie nie jest to zupełnie typowe/normalne). Tutaj też konieczny jest wyższy poziom. Jeśli mówię bliskiej osobie że za mało czasu spędzamy a Ona mi powie że mogę tak czuć bo w przeszłości rodzice mi nie poświęcali czasu, to:
halo! halo! jeśli lubisz nas czytać to koniecznie:
Uprawomocnienie ma swoje granice, zupełnie jak wtedy kiedy widzę na twitterze piewców płaskiej ziemi. Nie powiem im wtedy, no pewnie, rozumiem że faktycznie światem rządzą jaszczurki, to takie okropne i straszne, gdzie mam wpłacić pieniądze żeby natychmiast zacząć budowę bunkra? Wtedy powiem raczej, ahaaaaaa, no dzięki, to ja lecę.
Uważnianie jest kluczowe. Marsha Linehan powiedziała, że gdyby miała być na wyspie bezludnej z osobą z BPD i mogła zabrać tylko jedną umiejętność to wybrałaby właśnie to. Jednak są granice. Nie należy walidować zachowań, które są destrukcyjne, nielegalne lub naruszają granice innych osób. Marsha na pewno by nie powiedziała: spoko, rozumiem, że chcesz podpalić jedyną łódkę, którą możemy się stąd wydostać, to zupełnie zrozumiałe. Bo są momenty kiedy mówimy: STOP!
Przykładowo, terapeuta może powiedzieć:
Rozumiem Twoją złość i frustrację, ale nie mogę zaakceptować przemocy jako sposobu wyrażania tych uczuć.


Wyobraź sobie, że te emocje są jak tsunami – które jest siłą natury więc nie jesteśmy w stanie go zatrzymać. Drugi człowiek (np. terapeuta) ma pomóc uratować cię przed skutkami fali. Zbudować falochorny i bufory roślinne, zamontować boje wczesnego ostrzegania no i dużo ćwiczyć sprintów ;) Taka osoba nie mówi:
spoko że jest to tsunami, nic takiego się nie stało
nie mówi nie czuj tego, tylko mówi czuję to z tobą, ale pomogę ci znaleźć sposób, by nie pogarszać tej sytuacji.
Ważne jest oddzielenie emocji od zachowań – walidujemy pierwsze, ale możemy zaprotestować wobec drugich. Nie należy też walidować zniekształconych interpretacji rzeczywistości (np. urojeń). Zamiast tego można walidować leżące u ich podłoża emocje (rozumiem, że panicznie boisz się jaszczurów, nie dziwię się – nie znaczy, że w to wierzę). No i musimy być w tym autentyczni, zatem co może być celem uprawomocnienia w skomplikowanej sytuacji?
Mamy uprawomocnić partnera relacji, ale co jest prawidłowe? Jeśli się nie zgadzamy z partnerem, co potwierdzamy? I jak? Zanim coś powiemy musimy to ustalić, musimy znaleźć cel i umieć wyjaśnić, dlaczego jest to prawdziwe. Okazuje się, że istnieje wiele sposobów, w jakie doświadczenie lub zachowanie może być zrozumiałe (Fruzzetti i Iverson 2004; Fruzzetti, Shenk i Hoffman 2005; Linehan 1997).
Walidacja może być tak prosta, jak uznanie, że doświadczenie drugiej osoby jest prawdziwe. Jest to potężny sposób walidacji, szczególnie gdy nie zgadzasz się z partnerem. Jeśli potrafimy empatycznie wejść w sytuację tej drugiej osoby wtedy wiele stanie się zrozumiałe.
Przebita opona jest niewygodna, niezależnie od przyczyny. Może to być przypadek, zaniedbanie, a może nawet sama wzięłam nóż i samej sobie przebiłam tą oponę w emocjach. Ale niezależnie od tego, dlaczego się to stało nikt się z tego nie cieszy. No jeśli masz ciężki covid to przypomnnienie Ci że spotkałeś się z kimś chorym może być prawdziwe ale raczej cię nie uleczy. Podobnie jeśli powiem że może i masz ciężki covid, ale przynajmniej nie musisz iść do pracy. No faktycznie, wow, wypas!
Marta i jej córka Zuzia często wchodziły w konflikt na temat obowiązków domowych. Kiedy Zuzia mówiła, że czuje się przytłoczona ilością zadań, Marta odpowiadała, że przesadza bo Ona sama w Jej wieku miala o wiele wiecej na glowie. Zuzia natomiast czuła, że jej potrzeby są ignorowane, co prowadziło do frustracji i wybuchów emocji.
Zuzia mogła powiedzieć: „Mamo, czuję, że mam za dużo na głowie i nie radzę sobie ze wszystkim. Wiem, że są rzeczy, które muszę zrobić, ale potrzebuję twojej pomocy, żeby lepiej to ogarnąć.” Marta z kolei mogła odpowiedzieć: „Rozumiem, że czujesz się przytłoczona. Może możemy wspólnie zastanowić się, jak podzielić obowiązki, żeby było ci łatwiej.
Tomek i Kasia często spierali się o czas spędzany razem. Tomek czuł, że Kasia poświęca mu za mało uwagi, a Kasia miała wrażenie, że Tomek nie docenia jej zaangażowania w inne obowiązki, jak praca i opieka nad domem. Kiedy Tomek mówił, że czuje się zaniedbany, Kasia odpowiadała, że przesadza, bo przecież spędzają razem wystarczająco dużo czasu.
Tomek mógłby powiedzieć: „Kasia, czuję się smutny, bo brakuje mi czasu spędzanego z tobą. Wiem, że masz dużo na głowie, ale chciałbym, żebyśmy znaleźli sposób, by więcej być razem.” Kasia mogłaby odpowiedzieć: „Rozumiem, że czujesz się niedoceniony i przykro mi, że tak się czujesz. Też zależy mi na naszym czasie razem. Może spróbujmy lepiej zaplanować nasz tydzień, żeby znaleźć chwilę tylko dla siebie.”
Gdyby obie strony skupiły się na opisaniu swoich uczuć, zamiast na ocenianiu, mogłyby łatwiej znaleźć rozwiązanie, a to pomogłoby uniknąć wielu konfliktów.
To co ważne: muszę obserwować swoje własne ograniczenia/limity (używamy tych określeń zamiast mówić granice). Granice sugerują coś sztywnego, stałego, niezmiennego i oczywistego. Mówiąc o ograniczeniach pokazuję że jest to po mojej stronie (bo ktoś inny może reagować inaczej) oraz że nie jest to sztywne, może się zmieniać no i muszę o tym informować.
Uważaj, aby nie używać słowa „granice”, ponieważ często jest odbierane jako emocjonalnie ciężkiego kalibru. Może wywoływać poczucie porzucenia/odrzucenia. Najlepiej myśleć o obserwowaniu swoich ograniczeń/ limitów.
Fruzetti, 2016
Niektóre osoby mają ogromny problem z asertywnością, stąd kilka podpowiedzi jak możesz się zorientować że nie przestrzegasz swoich limitów:
czujesz się wypalona w relacji, lekceważona, wykorzystywana, zgadzasz się na coś a potem masz to za złe.
Więc owszem mogę uprawomocnić syna że chce teraz pieniądze na prawo jazdy i że to ważne ale jednocześnie mogę powiedzieć że nie mam tych pieniędzy. Muszę się nauczyć mówić nie i zarazem uprawomocnić że jest niezadowolony (bo ma do tego prawo).
Każda sytuacja jest inna, dlatego słuchamy naszego mądrego umysłu, aby określić, gdzie są nasze limity. Jeśli mam mnóstwo czasu i energii to zgodzę się na wiele. W innej sytuacji mogę odmówić. Moje limity będą się naturalnie zmieniać. Taka jest ludzka natura. Pamiętaj też że uczymy się mówić NIE właśnie po to by nie wypalić się w relacji i móc dalej w niej być, wspierać drugą osobę i jednocześnie nie tracić szacunku do siebie.
W tym tygodniu spróbuj zastosować te pomysły:
Walidacja to nie tylko technika – to wyraz współczucia i czystej miłości do drugiej istoty ludzkiej. Stajemy się dla drugiej osoby kimś kto naprawdę chce zrozumieć. Bo kiedy wiesz, że nie jesteś sama, czujesz że ktoś naprawdę z Tobą jest i chce z Tobą być wtedy wszystko wydaje się trochę mniej przerażające

źródła:
Dimeff, L. A., Rizvi, S. L., & Koerner, K. (2020). Dialectical Behavior therapy in clinical practice: Applications across Disorders and Settings. Guilford Publications.
Fruzzetti, A. E. and Ruork, A. K. (2018). Validation principles and practices in dialectical behaviour therapy. The Oxford Handbook of Dialectical Behaviour Therapy, 324-344.
Fruzetti 2016 family skills training teaching notes
Gillespie, C., Murphy, M., Kells, M., & Flynn, D. (2022). Individuals who report having benefitted from dialectical behaviour therapy (DBT): a qualitative exploration of processes and experiences at long-term follow-up. Borderline personality disorder and emotion dysregulation,
Linehan, M. M. (2007). Zaburzenie osobowości z pogranicza. Terapia poznawczo-behawioralna, WUJ.
Linehan, M. M. (1997). Validation and psychotherapy. In A. C. Bohart & L. S. Greenberg (Eds.), Empathy reconsidered: New directions in psychotherapy (pp. 353–392). American Psychological Association.
Norcross, John C., and Michael J. Lambert (eds), Psychotherapy Relationships that Work: Volume 1: Evidence-Based Therapist Contributions
Little, H., Tickle, A., & das Nair, R. (2017). Process and impact of dialectical behaviour therapy: A systematic review of perceptions of clients with a diagnosis of borderline personality disorder. Psychology and Psychotherapy: Theory, Research and Practice. doi:10.1111/papt.12156
The Oxford Handbook of Dialectical Behaviour Therapy. (2017). In Oxford University Press eBooks.
Swenson, C. R. (2016). DBT Principles in Action: Acceptance, change, and Dialectics.
inne:
validate the valid strona po ang
źródła: cytowany tekst o toksycznosciunieważnienia